

W swoim oryginalnym stroju wydała mi się jednak nieco zbyt świecąca, dlatego postanowiłam ją przebrać. Na zdjęciach poniżej Shauna w sukience od Gabi-5mates:






...dawno, dawno temu marzyłam o lalce 'barbi' (nie do końca pewnie wiedziałam, jak owa 'barbi' wygląda, bo chyba żadna z koleżanek takiej lalki nie miała). Najważniejszą, najbardziej pożądaną cechę wymarzonej lalki była możliwość zginania rąk i nóg... Lalka, która zgina nogi??? We wczesnych latach 80.? Luksus po prostu. W drugiej, czy trzeciej klasie podstawówki, nie mogąc się doczekać tego 'luksusu' postanowiłyśmy z przyjaciółką wyprodukować własne 'barbi'. Odarłyśmy z ubranek cepeliowe laleczki w strojach ludowych - to były takie małe, ok. dwunastocentymentrowe lale przyszpilone do podstawki. Najważniejsze, że ich ciałka były z gumy i drutu - przy odrobinie uporu można było zgiąć im kończyny! Pamiętam, że moją lalkę nosiłam w kieszeni szkolnego fartuszka przez ładnych kilka miesięcy. Aż w końcu nadszedł ten dzień. Nie pamiętam, kiedy dokładnie nastąpił, ani co to była za okazja. Pojechałam z rodzicami do Pewexu i mogłam wybrać lalkę dla siebie. Nie była to Barbie, ale bardzo popularna w tamtym czasie Fleur. Mój wybór padł na różową aż do bólu Jazzbalet o rudych włosach (obok firmowe zdjęcie, wyszperane gdzieś w sieci). Bawiłam się tą lalką przez kilka lat, miała nawet swój domek w szafce :) kolejnych kilka Fleurka przesiedziała gdzieś na półce, aż w końcu zdecydowałam się na oddanie jej bardziej potrzebującym... A teraz próbuję odnaleźć i odkupić dokładnie taką samą... Dobrze, ze jest Ebay ;-)





